
Nigdy nie wiesz co na Ciebie czeka w skrzynce pocztowej. Jakie listy? Kto napisał? Tak samo jest w życiu, kiedy rano się budzisz, nie wiesz jeszcze co będzie się działo i jak przebiegnie cały dzień. Tak też jest z moją chorobą nowotworową, z minuty na minutę każdy plan może się zmienić . Zakładając bloga moim głównym celem było opisanie ważnych chwil, jakie przeżywam, wiele osób to ciekawi i chcieliby wiedzieć jak najwięcej, co się ze mną dzieje, piszę to dla nich! Stąd nazwa POST FOR FRIENDS.
niedziela, 20 września 2015
Ciąg dalszy
Pozostaję w temacie poprzedniego posta i dodaję fotorelację z otwarcia Przylądka Nadziei autorstwa Pana Piotra, profesjonalistę w tej dziedzinie :) Chciałabym również zachęcić do śledzenia Jego strony internetowej oraz bardzo ciekawego bloga Madzi, pasjonatki oraz właścicielki równie niesamowitych zwierząt, w tym piętnastu jaszczurek.

wtorek, 8 września 2015
Ogłoszenie
Uwaga, uwaga! Chciałabym ogłosić, że już za kilka tygodni zamierzam oddać w dobre ręce: miednicę, wanienkę, czajnik, przedłużacze, śpiwór, leżak. Bowiem te i jeszcze inne przedmioty, towarzyszące nam podczas pobytów w klinice na Bujwida, nie będą już potrzebne w Przylądku Nadziei, jednym z najnowocześniejszych szpitali w Europie. Przylądek to ośrodek na miarę XXI wieku, w którym dzieci chorujące na nowotwory będą mogły we wspaniałych warunkach znosić trudy leczenia. Mam nadzieję, że komfort panujący w tym budynku pomoże, ale przekonam się o tym już niebawem. Za miesiąc spadające balkony, pękające rury, ostre fale zimna lub ciepła, staną się daleką przeszłością, odejdą w zapomnienie, skryją się w cieniu, dużych przestronnych, jednoosobowych pokoi z łóżkami także dla rodziców… W nowej klinice pacjent ma własną łazienkę, ma możliwość wypoczynku w kącikach dla dzieci, salach rehabilitacyjnych czy podróżniczych. Każdy w Przylądku Nadziei znajdzie to coś czego brakowało mu na Bujwida. Ja o paru takich rzeczach właśnie myślałam, o tych elementach, które są niezbędne, takich jak atmosfera. Jednakże ona była wspaniała i mam nadzieję, że nie zostanie w "starym" szpitalu, tylko przeprowadzi się wraz z Nami do do nowego.
wtorek, 1 września 2015
Ten niesamowity urok…
Dziś wraz z innymi Uczniami wstałam wcześnie rano, a przed ósmą byłam w szkole… Wspaniale było usiąść z kolegami i koleżankami w ławce, twarzą zwróconą w stronę tablicy i wsłuchać się w nauczyciela. Przyjemnie było poczuć się jak dawniej, przejść przez szkolny korytarz, na przerwie wyjść na dwór. Jedyną rzeczą, która wydawała mi się "nieznajoma" to panujący zgiełk… lecz ma on pewien urok. Im dłużej piszę, im więcej przypominam sobie szczegółów z dzisiejszych godzin, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że szkoła jest niemożliwie cudowna, poznawanie coraz to nowych dziedzin nauki i ich ciekawostek, to wszystko jest cudowne i sprawia wielką przyjemność. Dlatego też była tak wielka moja radość, gdy odwiedziłam choć na jeden dzień szkołę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)